Jest weekend więc szosa być musi. W Chwaszczynie zbiórka, dołącza się Goli i Opcy ;) i docelowo ruszamy na północ czyli do Pucka.
Najpierw zaliczamy dziury w Karczemkach, potem w Koleczkowie /remont drogi/, śmigamy przez Bieszkowice, Nowy Dwór Wejherowski i znowu dopadaja nas wertepy w Wejherowie. Za W. pierwsza premia górska, której, a jakże, nie wygrywam tego dnia ;) Skręcamy w prawo w kierunku leśniczówki Kąpino - to tam gdzie odbywa się Leśny Maraton Wejherowski - i przyjemnym, leśnym asfaltem dojeżdżamy do Darżlubia. Tu w prawo na Puck i nowe ubytki w asfalcie. W Pucku jak zawsze szacher-macher z trafieniem we właściwą drogę wylotową. I jak się okazuje miałam rację: na rondzie W LEWO ;), potem w prawo i równolegle do torów jedziemy do (obtrąbia nas niejaki Rafał C.) Żelistrzewa. Tu znowu prawo/tory/lewo (drogowskaz na Pierwoszyno) i dojeżdżamy do Mrzezina. Za torami łagodna górka, ale jakaś taka, że znowu zostaje w tyle, eh.. Na płaskim, za mostkiem przy wysokim drzewie i leżącym obok betonowym bloku skręcamy w prawo w asfaltową ścieżkę biegnącą wzdłuż kanału melioracyjnego czy co to tam jest na tych bagienkach (Moście Błota). Docieramy do szosy i skręcamy w kierunku Rumii. Przecinamy główna drogę i przez Łężyce wracamy do domy. Lotny finisz na szczycie łężyckiego podjazdu wygrywają Żółte Buty Mocy Seby (ŻBMS) czego nie jestem świadkiem gdyż w tym czasie pedałuje dopiero gdzieś w połowie górki ;) No taki dzień, co zrobić. Zostaje już tylko Wiczlino i meta. I już na koniec warto zauważyć, że dziś, proszę Państwa, było 20 (dwadzieścia) stopni, zatem 'na krótko'!
Trasa: 95km, 580m.
wspierają nas
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szosa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szosa. Pokaż wszystkie posty
sobota, 28 kwietnia 2012
wtorek, 24 kwietnia 2012
Bike Tour i krótka szosa
W miniony weekend część z nas się ścigała a część się szosowała. W sobotę do południa lał deszcz i tylko Robert wytrwał w postanowieniu wzięcia udziału w gdańskim Bike Tour Matemblewo. O 12 wyszło słońce i cały wyścig męskiej elity mógł liczyć na dobre warunki na trasie. W odróżnieniu od wcześniej startujących kategorii mastersów i kobiet. Błoto do końca nie wyschło ale poza pierwszym śliskim podjazdem, reszta była przejezdna, chociaż na ostatnią górkę też nie wszystkim starczało pary w nogach.
Panowie mieli do pokonania 7 okrążeń a na prowadzeniu przez cały wyścig utrzymali się bracia Banach. Na mecie kolejność była następująca:
1. Robert Banach / HP-Sferis
2. Bartek Banach / HP-Sferis
3. Łukasz Derheld / Trek Gdynia
4. Krzysztof Brzuzek / Port-Service
5. Krzysztof Krzywy / Corratec Team
...
15. Robert Jarzynka / ASE Team -1 okrążenie
Rywalizację ukończyło 42 panów.
W niedzielę, korzystając z kolejnego wolnego dnia i pięknej pogody ruszyliśmy na szosę. Wybraliśmy trasę niezbyt długą:
Gdynia-Wielki Kack / Koleczkowo / Kielno / Kłosowo / Trzy Rzeki / Hopy / Pomieczyńska Huta / Prokowo / Kartuzy / Grzybno / Smołdzino / Żukowo / Miszewo / Tokary / Czeczewo / Warzno...
...W Warznie zachciało nam się skrótów i skręciliśmy w prawo. Na nasze nieszczęście za chwilę skończył się asfalt. Jednak nie chciało nam się już wracać i liczyliśmy na to, że utwardzona droga pojawi się za chwilę ponownie. He he... Jakieś 3 km tłukliśmy się szutrówką i wyjechaliśmy w końcu w Karczemkach gdzie, tak tak, droga jest nadal w remoncie. A nawet była zamknięta z powodu przekopania w jej poprzek głębokiego rowu zatem znowu, nie korzystając z wyznaczonego objazdu, zażyliśmy przełaju przez trawiaste wykopki.
Na koniec tradycyjna premia górska w Chwaszczynie i meta w Kacku.
Wyszło 84km i 690m przewyższenia.
Panowie mieli do pokonania 7 okrążeń a na prowadzeniu przez cały wyścig utrzymali się bracia Banach. Na mecie kolejność była następująca:
1. Robert Banach / HP-Sferis
2. Bartek Banach / HP-Sferis
3. Łukasz Derheld / Trek Gdynia
4. Krzysztof Brzuzek / Port-Service
5. Krzysztof Krzywy / Corratec Team
...
15. Robert Jarzynka / ASE Team -1 okrążenie
Rywalizację ukończyło 42 panów.
W niedzielę, korzystając z kolejnego wolnego dnia i pięknej pogody ruszyliśmy na szosę. Wybraliśmy trasę niezbyt długą:
Gdynia-Wielki Kack / Koleczkowo / Kielno / Kłosowo / Trzy Rzeki / Hopy / Pomieczyńska Huta / Prokowo / Kartuzy / Grzybno / Smołdzino / Żukowo / Miszewo / Tokary / Czeczewo / Warzno...
...W Warznie zachciało nam się skrótów i skręciliśmy w prawo. Na nasze nieszczęście za chwilę skończył się asfalt. Jednak nie chciało nam się już wracać i liczyliśmy na to, że utwardzona droga pojawi się za chwilę ponownie. He he... Jakieś 3 km tłukliśmy się szutrówką i wyjechaliśmy w końcu w Karczemkach gdzie, tak tak, droga jest nadal w remoncie. A nawet była zamknięta z powodu przekopania w jej poprzek głębokiego rowu zatem znowu, nie korzystając z wyznaczonego objazdu, zażyliśmy przełaju przez trawiaste wykopki.
Na koniec tradycyjna premia górska w Chwaszczynie i meta w Kacku.
Wyszło 84km i 690m przewyższenia.
niedziela, 1 kwietnia 2012
Jak nie w sobotę to chociaż w niedzielę
Wczoraj, z powodu takiego powodu, że cały dzień padało i spadło to:
co poniektórzy nie wychylili nosa z domu. Za to w niedzielę czyli dziś można by się nawet opalać. Jeśli ktoś wytrzymałby w 2st C.
W każdym razie ogłosiliśmy szosową ustawkę w Chwaszczynie. W składzie Ania, Robert, Seba i Goli ruszyliśmy taką oto trasą:
Chwaszcyno, Kielno, Kowalewo, Hopy, Pomieczyno (tu uwaga: na tym odcinku w pewnym miejscu nie będziemy jechać po asfalcie ;) ), Łebno, Wyszecino, Barłomino, Luzino, Robakowo, Sychowo, Milwino, Częstkowo, Głazica, Szemud, Kamień, Kielno i zamykamy pętlę.
Na odcinku z Karczemek do ronda w Chwaszczynie już trzeci chyba tydzień wymieniają nawierzchnię i wymienić nie mogą, zatem tutaj też nas trochę wytrzęsło w obie strony.
Trasa 85km i 710m przewyższenia.
co poniektórzy nie wychylili nosa z domu. Za to w niedzielę czyli dziś można by się nawet opalać. Jeśli ktoś wytrzymałby w 2st C.
W każdym razie ogłosiliśmy szosową ustawkę w Chwaszczynie. W składzie Ania, Robert, Seba i Goli ruszyliśmy taką oto trasą:
Chwaszcyno, Kielno, Kowalewo, Hopy, Pomieczyno (tu uwaga: na tym odcinku w pewnym miejscu nie będziemy jechać po asfalcie ;) ), Łebno, Wyszecino, Barłomino, Luzino, Robakowo, Sychowo, Milwino, Częstkowo, Głazica, Szemud, Kamień, Kielno i zamykamy pętlę.
Na odcinku z Karczemek do ronda w Chwaszczynie już trzeci chyba tydzień wymieniają nawierzchnię i wymienić nie mogą, zatem tutaj też nas trochę wytrzęsło w obie strony.
Trasa 85km i 710m przewyższenia.
sobota, 17 marca 2012
Wiosenny klasyk
![]() |
| To zdjęcie to fake. Nie róbcie tego przy 12 stopniach C. |
Piękny dzisiaj był dzień: ciepło, słonecznie, prawie bezwietrznie, prawie. Zebraliśmy się całą, team'ową ekipą plus Mateusz Maculewicz. Na tapet poszedł nasz wiosenny klasyk, czyli pętelka nieco ponad stukilometrowa przez Kartuzy. Tempo było takie, że Robin nudził się bardzo, Seba trochę, Robert jechał swoje a ja walczyłam o życie ;).
Trasa, poza odcinkiem z Przodkowa do Kartuz, jest bardzo spokojna i malownicza, po drodze sporo fajnych górek do podjechania, a końcówka już bardziej płaska więc można trochę odpocząć.
Start W Gdyni Wielkim Kacku, potem Wiczlino, Koleczkowo, Kielno, Warzno, Czeczewo, Przodkowo, Grzybno, Kartuzy. Tutaj skręcamy w prawo na Mirachowo. Dalej Miłoszewo, Strzepcz Pobłocie, Smażyno, Częstkowo i w prawo na Głazicę i Szemud. Teraz już prosto do domu: Kamień, Kielno, Chwaszczyno i po 103 km Gdynia.
Poniżej mapka i wykres przewyższeń (865m). Niestety na robienie zdjęć nie mieliśmy dzisiaj czasu ;), wybaczcie.
niedziela, 11 marca 2012
Road trip second edition
Dzisiaj zafundowaliśmy sobie powtórkę z rozrywki ale inną trasą. Powyżej widać lazurowe niebo, asfalty wyschły, temperatura bez zmian. Początek jak zwykle: Dąbrowa, Wiczlino, Koleczkowo. Już wiedzieliśmy, że lekko jednak nie będzie - wiał uporczywy, męczący wmordewind. Z Koleczkowa, tak jak wczoraj, jedziemy do Kielna i tu skręcamy w lewo na Warzno. Można jechać alternatywną drogą przez Kłosowo (na mapie zaznaczoną przerywaną linią) ale tam są okropne dziury w asfalcie.
![]() |
| To akurat dziury na drodze koło naszego domu |
Zatem Warzno, w Czeczewie w prawo na Kłosowo i tutaj w lewo na Trzy Rzeki. Dojeżdżamy do drogi Przodkowo - Łebno i kierujemy się w prawo na to drugie. Tu znowu zabija nas wiatr... Umordowani skręcamy w Łebnie na Wejherowo czyli jedziemy do Szemudu ;) A stąd już w kierunku domu: Kamień, Kielno, Chwaszczyno, premia górska pod maszt przekaźnikowy (czy jak to się tam nazywa) i Wielkopolską zawijamy do Wielkiego Kacka.
Ta trasa liczy sobie 70km i 540m przewyższenia - łatwizna ;)
sobota, 10 marca 2012
Road trip
Po tygodniowej przerwie spowodowanej brakiem wiekopomnych wydarzeń, powracamy do Was z njusem z pierwszego w tym roku treningu szosowego.
Umówiliśmy się w trójkę: Ania, Robert i Sebastian. Robin nadal przebywa na zgrupowaniu w Chorwacji z Bike Academy.
Na początek wybraliśmy raczej krótką i łatwą trasę: 67km i około 525m przewyższenia z milutkim podjazdem do Nowego Dworu ;)
Ruszyliśmy z Gdyni (Wielki Kack) i przez Dąbrowę wyjechaliśmy z miasta. Potem kolejno przejeżdżaliśmy przez Koleczkowo, Kielno, Kamień, Szemud, Przetoczyno, Sopieszyno, Nowy Dwór Wejherowski, Bieszkowice i znowu Koleczkowo. Stąd już tą samą drogą wrociliśmy do Gdyni.
Początek był bardzo przyjemny, wydawało się, że jest dosyć ciepło, chociaż wiał wiatr i temperatura oscylowała wokół 6st.C. Niestety po paru kilometrach zaczęła padać drobna mżawka, która po chwili zmieniła się w regularny deszcz. I tak do samego końca. Błotniki szczęśliwie zostały w domu więc woda zalewała nas również od spodu. Tylko Seba miał swoje bajeranckie, nieprzemakalne buty. Ja i Robert po 15km mieliśmy już chlupot w skarpetkach. Nie było nam już tak wesoło, ale twardym trza być więc konsekwentnie jechaliśmy dalej. Chyba jasne jest, że na metę dotarliśmy jako 3 sopelki przemoczonego lodu i z tego też powodu nie powstała żadna fotka. Zgrabiałą ręką nie mogłam wydobyć aparatu i nikt jakoś nie chciał pozować do zdjęcia ;) W tym miejscu porzuciliśmy Sebastiana, który musiał jeszcze dojechać 10km do domu. Poniżej wykres przewyższeń:
Umówiliśmy się w trójkę: Ania, Robert i Sebastian. Robin nadal przebywa na zgrupowaniu w Chorwacji z Bike Academy.
Na początek wybraliśmy raczej krótką i łatwą trasę: 67km i około 525m przewyższenia z milutkim podjazdem do Nowego Dworu ;)
Ruszyliśmy z Gdyni (Wielki Kack) i przez Dąbrowę wyjechaliśmy z miasta. Potem kolejno przejeżdżaliśmy przez Koleczkowo, Kielno, Kamień, Szemud, Przetoczyno, Sopieszyno, Nowy Dwór Wejherowski, Bieszkowice i znowu Koleczkowo. Stąd już tą samą drogą wrociliśmy do Gdyni.
Początek był bardzo przyjemny, wydawało się, że jest dosyć ciepło, chociaż wiał wiatr i temperatura oscylowała wokół 6st.C. Niestety po paru kilometrach zaczęła padać drobna mżawka, która po chwili zmieniła się w regularny deszcz. I tak do samego końca. Błotniki szczęśliwie zostały w domu więc woda zalewała nas również od spodu. Tylko Seba miał swoje bajeranckie, nieprzemakalne buty. Ja i Robert po 15km mieliśmy już chlupot w skarpetkach. Nie było nam już tak wesoło, ale twardym trza być więc konsekwentnie jechaliśmy dalej. Chyba jasne jest, że na metę dotarliśmy jako 3 sopelki przemoczonego lodu i z tego też powodu nie powstała żadna fotka. Zgrabiałą ręką nie mogłam wydobyć aparatu i nikt jakoś nie chciał pozować do zdjęcia ;) W tym miejscu porzuciliśmy Sebastiana, który musiał jeszcze dojechać 10km do domu. Poniżej wykres przewyższeń:
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)


















