wspierają nas

wspierają nas
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Puchar Polski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Puchar Polski. Pokaż wszystkie posty

piątek, 27 lipca 2012

Skandia Maraton Bytów - 31,8 km/h

31,8 km/h - z taką średnią przekroczył linię mety zwycięzca maratonu w Bytowie, Darek Batek. Wniosek z tego płynie taki, że było płasko, szybko i łatwo. Na plus zaliczam rozegranie Grand Fondo na jednej pętli a na minus fakt, że zawodnicy na starcie nie zostali poinformowani o zmianie dystansu z 76 km na 90. Przekonałam się o tym dopiero drepcząc do mety z urwanym hakiem. Około 80km kiedy nadal nie było widać końca, napotkany pan sędzia uświadomił mi, że przede mną jeszcze dycha. WTF?! Jak nic 2 godziny z buta. Szczęśliwie kolejny mijający mnie zawodnik poratował mnie skuwaczem. Tymczasem minęła mnie również Asia i na szczeście tylko ona z damskich konkurentek. Skróciłam łańcuch i na singlu "pognałam" do mety. Kosztowało mnie to wszystko jakieś pół godziny straty czasowej ale mimo wszystko wygrałam kategorię K3 ;) a co jeszcze lepsze prowadzę w klasyfikacji generalnej hehe. Z dwoma startami na koncie! O co chodzi...

Odejmując zawodników z licencjami (Puchar Polski) - Robin zajął 7 miejsce open i 5 w kategorii, Seba był 11/6, a Robert 24/9.

Na pudle w towarzystwie Moniki. fot. Wojtek Szabelski


Wyniki Grand Fondo 90km - MĘŻCZYŹNI bez licencji

1. Zbigniew Górski (1 M3) / Corratec Team / 02:57:34
2. Bala Tomasz (1 M2) / Erkado RT Kraśnik / 03:09:15
3. Jarosław Ziółkowski (2 M3) / BRUBECK KETTLER TEAM / 03:09:24
…
7. Robert Ciechacki (5 M3) / ASE Team / 03:14:34
11. Sebastian Cylkowski (6 M3) / ASE Team / 03:23:29
24. Robert Jarzynka (9 M3) / ASE Team /03:36:10


W Pucharze Polski wygrał Dariusz Batek / CCC Polsat Polkowice / 02:50:14

Wyniki Grand Fondo 90km – KOBIETY bez licencji

1. Joanna Łuszczyńska (1 K2)  / 04:05:25
2. Ania Świrkowicz (1 K3) / ASE Team / 04:09:22
3. Monika Lange (2 K2) / Warbud - Warto Budować / 04:10:14

 W Pucharze Polski wygrała Magdalena Sadłecka / CCC Polsat Polkowice / 03:26:53

wtorek, 5 czerwca 2012

Cztery spojrzenia na Skandia Maraton w Gdańsku

fot. Tomasz Jankowski
Paczy Robin: Miało być tak pięknie, a skonczyło się defektami  ..... :(

Do rzeczy:
× pogoda, wręcz upalna jak na tę porę roku - raptem 10C na starcie i na przemian deszcz, słońce - brrrr

× trasa nawet interesująca, jak na Czesia, oby tak dalej -  Wow ! - kto nie jechał ten trąba !!! :)

× ilość defektów sprzętu zdecydowanie nie do przyjęcia - hrrrrr i dupa blada z rywalizacji z czołówką !! :( , ale mimo wszystko zawsze to lepsze niż samotny trening ! :)

× jedzenie - ".... to różowe się poprawiło - 6 a nawet 8 punktow dam".......  ;) [Konkurs: co Robin miał na myśli? Nagrody: nie przewidziano] 




fot. Tomasz Jankowski
Paczy Seba: Wystartowałem z końca sektora Grand Fondo więc kilka początkowych kilometrów spędziłem na nadganianiu i nerwowym wyprzedzaniu. W okolicach Spacerowej dogoniłem Golego, razem przejeżdżamy pierwsze kółko. Nogi kręciły się bardzo dobrze co zaowocowało tym, że na podjazdach jadę szybciej niż nakazywał rozsądek i głos za plecami ;-) Na drugiej pętli i początku czarnego szlaku doganiamy Kubę z MTBnews i jeszcze jednego zawodnika. Chwilę jedziemy w czwórkę, niestety na jednym z krótkich podjazdów zakleszcza mi się łańcuch i muszę zsiąść z roweru. Chwila gmerania przy napędzie i jadę dalej. Straciłem na tym pewnie nie więcej jak minutę ale chłopaki skutecznie mi odjeżdżają. Kolejne kilometry to zamiast uspokojenia tempa znowu jazda powyżej rozsądku i gonienie. Kubę udaje mi się dogonić i minąć, Goli nadal jedzie gdzieś z przodu. Trzecia pętla to właściwie jazda solo i opad sił, cudów nie ma - szarżowanie na dwóch pierwszych musiało się tak skończyć. Do mety dojeżdżam na 35 miejscu open, w czasie 4:18:23. 



fot. Dariusz Proniewicz
Tera paczy Robert: Bardzo lubię lokalne imprezy. Miło jest spotkać znajomych z Trójmiasta, których nie widuję w górach.

Plan na ten wyścig był następujący: zająć jak najlepszą pozycję w peletonie na samym początku wyścigu  gdzie trasa prowadziła z górki, a później jechać swoim tempem. Tak się zdarzyło, że jechałem razem z dwoma kolegami z Trójmiasta przez większość dystansu. Byli to : Krzysztof Gierjatowicz i Łukasz Sosnowski. Upadek i problemy z rowerem wydłużyły nieco przejazd Krzyśka a Łukasz odjechał mi na trzecim kółku.  Trasę maratonu i okoliczne ścieżki znam od dawna więc nie miałem poczucia nudy i bardzo się cieszyłem wiedząc co czeka mnie za zakrętem lub następną górką. Wyścig ten potraktowałem jako sprawdzenie własnej dyspozycji przed kolejnymi zawodami w górach.



I na koniec paczy Ania: Skandia w Trójmieście. Zatem mimo silnego oporu mego zostaję zmuszona do startu ;) Zapisuję się, rzecz jasna, na dystans Grande Fondo (96km, 1800m) chociaż nie uśmiecha mi się trzykrotne pokonywanie tej samej pętli. Tydzień przed startem chodzą słuchy o zmianie planowanej trasy, jednak organizator nie korzysta (z małym wyjątkiem) z propozycji Roberta Banacha - a szkoda, bo byłoby o wiele ciekawiej i raczej nie bardzo strasznie dla mniej zaawansowanych zawodników. Ostatecznie nie było tak źle, raczej ciekawie, szybko, sporo szutru ale na tle wcześniejszych edycji pełen wypas ;)


Początek wyścigu szybki i w dół, więc jadę spokojnie coby mnie jakiś fantastyczny ułan nie skasował. Mimo to tętno skacze mi skandalicznie i utrzymuje się wysoko 1,5h, już wiem, że to się potem zemści. Pucharowe dziewczyny robią papa i odjeżdzają w siną dal. Drugą pętelkę pokonojuję w podobnym czasie a na trzeciej dogania mnie on! Kryzys! :) Czas okrążenia gorszy o kolejne 5 minut, niby tylko, ale mam wrażenie, że snuję się już niemożliwie. W okolicach Oliwy dostrzegam znajome plecy Krzysztofa G. i mobilizuję się do pogoni. Na mecie jestem sekundę za nim.


Zajmuję 1wsze miejsce wśród amatorek no ale umówmy się... Open jestem 5ta daleeeko za dziewczynami z pierwszej trójki.


Nasze wyniki tutaj